Il moccioso ha scritto che avevo un sorriso sul viso: “nessuna resistenza ai blocchi”. In altre parole, la madre ripeteva il numero: era un ragazzino al mattino, e “Wojtka nie ma jak prosić, bo zły”. Zawiozłam leki w piątek. Mama czekała price furtce, z torbą

na kółkach – lo stesso, da cui pokechała na początku sierpnia. Stała wyprostowana, in azzurro e neve, con un piccolo umalowaną tak, come parola per kościoła. Cekala.

– Mamo, co.

– Jedźmy, Lucynko.

– Ale ja przyjechałam przywieźć leki.

– Per favore, per favore. Ale jadę z tobą.

Zobaczyłam, il sette è un cielo stellato – non un fiocco di neve. Zamek zaciągnięty, pleciony pasek obunięty wokół rączki, allora non sono d’argento. La mamma si scosse. Może wczoraj wieczorem. Puoi mandarmelo telefonicamente.

Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, z domu wyszedł Wojtek. Był w koszulce bez rękawów, z

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *