Moi rodzice podarowali o mieszkania mojemu młodszemu bratu. A kiedy è zestarzeli, zwrócili è do mnie o pomoc. “Jesteś mężatką, Wala. Po co ci to?” Moja matka era un premio notarile, un sorriso sul volto. Jej wąskie usta były zaciśnięte e wzrok roztargniony. Jakby rozmowa była błaha – puoi anche cenare a Targu. Ale rozmawiali o due mieszkaniach. Kawalerce babci na Lenina i dwupokojowym mieszkaniu moich rodziców na Miry. Oppure lo era per Kiryła. Najmłodszego. Dwudziestoczteroletniego, che ha scritto jeszcze nie znalazł pracy. Miałam trzydzieści tre lattine. Pracowałam jako ratownik medyczny w pogotowiu ratunkowym, w trzecim roku małżeństwa z Leonidem. Mieszkaliśmy w jego kawalerce – la dimensione di un metro quadrato nami. Planowaliśmy non lo è, quindi gdzie je umieścimy? Ledwo diede loro obrócić, nawet z łóżeczkiem. “Mamo, non andare l’uno e l’altro” – dissi, mentre le stelle si muovevano per parlare. “Przynajmniej kawalerka babci”. Ja też potrzebuję mieszkania. “Kiryl to mężczyzna” – poedziła mama. “La mia radice all’esterno. E altre due all’esterno.” Leonid ha lavorato come meccanico di fabbrica. Zarabiał dwanaście tysięcy. Ja zarabiałam czternaście tysięcy as kierowca karetki. Cos’altro posso dire “zapewnić byt”? “Mamo, my dwoje żyjemy za dwadzieścia sześć tysięcy. Kirill w ogóle nie pracuje”. “Sta dormendo. Jest młody. Zawiązała chustkę mocniej. „Guardami wsparcie tra le stelle. Ricorda il tempo”. Anche Przypomniałam. Minęło dwadzieścia dwa lata, Non so cosa fare, jakbym usłyszała je wczoraj. Kiryl è rimasto obok mnie a milczeniu. Non perché wstydziş, ma perché non fanno powiedzenia. Sappi solo che la mia mieszkania sono io. Moja mama rozmawiała con me alla fine della giornata. Non così tanto. “Mamo, cosa, cos’è Stanie Leonidowi?” zapytałam. “A co, jeśli się rozwiedziemy? Gdzie mam pójść?” “Non preoccuparti”. “Normalny sfaccettatura” – i peli preferiti di mamma sulle labbra. “Dość, Wala. Non è sullo sfondo. Sono andato dal bambino, che è nato dal bambino. Il bambino mi ha detto mamma – non Kiryłłowi, non io. Mamma. E mama zdecydowała, komu je podarować. Obojgu synovi. Notariusz ha agito in mezzo alla stanza e li ha controllati, poiché la madre teneva i documenti Non sono sicuro di cosa fare, ma non sono sicuro di cosa fare. Ci siamo alzati, la cui madre ha chiesto. “Chodźmy, Wala? Portami sull’autobus. Non „Przepraszam”. No „Rozumiem, you are a destroyer”. Złapmy bus. Quindi, non abbiamo alcun mieszkań, solo una clinica da spiegare. Kiryl gridò sull’autobus: “Tutto è sbagliato. Oba są moje. Świętujmy dziś wieczorem. Mama uśmiechnęła si, patrząc przez okno. Siediti al secondo piano e preparati. Stiamo facendo mojego mieszkania. Siedem przystanków od momentu, quando moja rodzina zdecydowała, non succede Poi Leonid ha chiesto, ha preso il suo nome e ha scritto: “Dobrze. Potem zrobimy a sami. Dwa słowa. Senza isteria, senza pregiudizi. Taki już jest – accettazione e robi. Pomyślałam ha scritto: forse mia madre ha fatto nascere una domanda: mia madre è una dannata Zafania. Due giorni dopo la banca. Kredit morpoteczny dotyczył due piccole case in blocchi con una grande quantità di obzeżach. Wpłata początkowa wynosiła sto osiemdziesiąt tysięcy. Leonid i ja szczędzaliśmy tre lattine. Każdego rubla. Alcuni wakacji, alcuni nowych ubrań. Nosiłam tę samą zimową kurtkę per diverse stagioni con rzędu. Miesięczna rata wynosiła jedenaście tysięcy czterysta. Dwadzieścia sześć, indossa e il naso – pieno połowa. Kiedy podpisywałam umowę, moje ręce nie drżały. Presto saranno lodowate, jakby krew odpłynęła mi z palców. Zadzwoniłam do mamy tego wieczoru. „Mamo, scrivi credito ipotecario. Na piętnaście lat”. Pausa. „No grazie. Voi due siete gli ultimi”. „Due własne”. Cenniejsze.” Avevo tanta poesia. Ma ho munto. L’unica cosa che ho visto è stata la visione cosmica dell’ucho e il suo sorriso. Piętnaście lat. Sto osiemdziesiąt rat. Ricorda, sono appena tornato dal mio bambino – non pensavo che sarei andato a dormire mia madre e sono andato all’ospedale “Walka, devo copiare un bambino. Devo prendere il raccolto. Puoi aiutarmi? Non ne sono sicuro. Poi sono stanco. Poi jeszcze jeden. Co miesiąc – da capotavola Na leki, na lekarzy, na “Non aver paura, hai dei problemi”. Nic non è un powiedziałam. Przeciągałam to w milcz

tare rachunki i prawda, che non ci usa mai
Tydzień później matkę wypisano ze szpitala.

Wala va alla domu, mette un secondo cuscino, si mette un bastone, prende una tavoletta, accende una sigaretta e la beve.

Lasciatemi semplicemente scrivere, matka nagle powiedziała:

– Ho visto il mio mało pieniędzy.

Wala spokojnie spojrzała nel nią.

– E Kirył?

– Sulla mia terrazza Trudny Oakres.

– Jaki?

– Naprawia samochod.

Wala powoli zdjęła płaszcz.

Sedie Usiadła przy.

Accendi il telefono e scarica l’applicazione bancaria.

– Mamo.

– Va bene?

– Il prezzo della moneta nel conio della moneta è il rublo.

Supporto Matka e nią zdziwiona.

– Ty a likzysz?

– SÌ.

Wala parla della storia di przelewów.

Leki.

Jedzenie.

Opłaty.

Opieka.

Rimontare il dachu.

Operazione Taty.

Kroplowki.

Badania.

Razem – fiocco di neve leggermente liscio.

Matka ha avuto successo.

– Una terrazza mi dà sollievo.

Wala supporta jej prosto w oczy.

– Ile przez te osiem lat dał Kirył?

W pokoju zrobiło sič cicho.

L’acqua Matka non odpowiadała.

W końcu powiedziała cicho:

– Non lo so.

– Non lo sai?

– Non mi piace.

Wala Smutno si sta agitando.

– Wlaśnie.

Pomoc, che non è niszczy człowieka
Kilka dni dopo Kirył non ha ricevuto nulla.

Usiadł przy stole i zaczął rozmowę pewnym goosem.

– Wala, mama mówi, è una cosa carina.

– Liczę.

– Non è male.

– Cosa c’è che non va?

– Bo rodzice non è obcymi ludźmi.

– Zgadzam się.

Wala otworzyła teczkę e metti la carta przed nim kilka.

– Ad alcuni przelewy.

Kirył nawet nie spojrzał.

“Che cosa significa questo?”

– Dammi un milione di rubli.

– Sama è andata dal dottore.

– Mi dispiace.

– Więc jakie masz finzione?

Wala ha parlato con un sorriso magro.

– Zadnych.

Kirył odetchnął z ulgą.

Aleona ha aggiunto:

– Terrazza sul nostro college.

Un po’ di jego twarzy.

– Co mass na myśli?

– Allora sarà il rodzicom pomagał.

– Dlaczego, vero?

– Bo masz dwa mieszkania, które dostałeś.

Przez chwilę milczał.

Wala przypomniała słowa matki sprzed dwudziestu dwóch lat:

“La luce è il centro delle stelle”.

W pokoju era tak cicho, il słychać era tykanie starego zegara.

Wala wstała, założyła płaszcz e powiedziała:

– Pomagałam osiem lat nie dunque, il musiałam.

– Pomagałam, non sono sicuro di cosa fare.

– Teraz czas, aby osoba, której powierzono całe rodzinne dziedzictwo, udowodniła, że ​​​​ten wybór był właściwy.

Cicho zamknęła drzwi.

Perché raz pierwszy od wielu lat nikt nie znalazł odpowiedzi, która mogłaby jej zaprzeczyć.

Questo articolo si trova nella pagina successiva di Reklama

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *